05
Ten tydzień dominował w bombowe wydarzenia. W poniedziałek rozpętałem akcję “Cieszę się, że wierzysz w ludzi“, która sprawiła, że zostałem zasypany lawiną mejli. Nie odkopałem się z nich do dziś.
We wtorek dostałem propozycję, której nie mogłem odrzucić. Zupełnie nowe możliwości, zupełnie inne perspektywy. Decyzja nie była łatwa, PC World to moje ukochane dziecię, któremu przez ostatnie 4 lata poświęcałem tyle czasu, że doprowadziłem do rozpadu 2,5 związku.
Tak, tak.
Ale postanowiłem: odchodzę z ekipy rozwijającej PC Worlda. Jeśli w przyszłości ten blog będzie żył, to będzie to blog nowego naczelnego. Albo Łukasza Bigo, odległego – hen, hen – współpracownika PC Worlda. W aktualnej postaci nie planuję go utrzymywać. Pojawi się jeszcze kilka nowych wpisów (o eurogąbkach, o statystykach bloga, podsumowanie akcji wykopowej, ostateczne zamykające pożegnanie – ten wpis przepięty na późniejszą datę), a całą resztę odkładam na kiedy indziej. Obawiam się, że jednak się nie pojawią – jutro (piątek) ciągle będę wysyłał nagrody, na nic więcej nie zostanie mi czasu. A w weekend już odpoczywam.
Oczywiście akcję konkursową (wysyłkę nagród) doprowadzę do końca, nic nie zginie, wszyscy, których zgłoszenia zostały zaakceptowane i otrzymali ode mnie prośbę o adres, dostaną nagrody. Słowo naczelnego jest święte. Dlatego nawet prosiłem w IDG o niewynoszenie na zewnątrz informacji o mojej decyzji do czwartku do 12:00 – bałem się, żeby czytelnicy PC Worlda z Wykopu nie pomyśleli, że to następny wałek.
Dlatego powtórzę: to nie jest wałek.
Moich przełożonych (Kazimierza i Maćka), których być może zawiodłem, podejmując tę decyzję, przepraszam. Dostałem nowe propozycje – na pewno nie było o nie łatwo w tych trudnych czasach – ale ich nie zaakceptowałem. Dziękuję też za możliwość rozwoju przez te kilka lat. Otrzymałem dostęp do fantastycznych narzędzi (robiłem papierowe pismo, kształtowałem online), którymi bawiłem się do woli.
Nowemu naczelnemu – którym jest Krystian Grzenkowicz, dotychczasowy redaktor działu “Internet i Bezpieczeństwo” – gratuluję i życzę powodzenia.
No i najważniejsze: dziękuję Wam za te prawie 5 lat wspólnych eksperymentów. Przede wszystkim czytelnikom papierowego wydania PC Worlda, bo – co tu kryć, cholera jasna – to głównie z ich pieniędzy ten blog był utrzymywany.
Myślę, że spodoba Wam się PCW 12/2009, który jeszcze robiłem (na rynku za tydzień z kawałkiem). I następny, którego już nie robiłem. I następny, i następny. PC World to świetne pismo – wydaje mi się, że w swym segmencie nie ma żadnej liczącej się konkurencji.

Bywajcie.
Notka: proszę nie atakować mnie na GG z dodatkowymi pytaniami. Na razie nie mogę nic mówić. Ze skrzynki mejlowej też wkrótce się wycofam. Od minionego wtorku, 3.11, jestem na zasłużonym urlopie i gdyby nie akcja z PC Worldem i szóstką w totka, rozpłynąłbym się jak kamfora. Nawet byście się nie spostrzegli.








